Poprzedni temat «» Następny temat
Dowcipy
Autor Wiadomość
krzysiek808
[Usunięty]

Wysłany: 19 Grudzień 2012, 20:11   





Idzie sobie robaczek, patrzy i leży jabłuszko:
- O! Jabłuszko! Akurat jestem głodny. Ale to jabłuszko takie zielone... O! Jest słoneczko. Jabłko trochę się zarumieni i wtedy sobie zjem!
Na gałązce siedział ptaszek:
- O! Robaczek! Akurat jestem głodny, ale ten robaczek trochę wychudzony... O! Jest jabłuszko. Poczekam, aż robaczek zje jabłuszko, a ja zjem robaczka!
Lecz gałązkę wyżej siedział kotek:
- O! Ptaszek! Akurat jestem głodny, ale trochę wychudzony ten ptaszek... O! Jest robaczek. Ptaszek zje robaczka, a ja zjem ptaszka!
Lecz niestety gałązka pod kotkiem się złamała, i kotek wpadł do kałuży. Jaki z tego morał? Im dłuższa gra wstępna, tym futerko bardziej mokre.
 
 
krzysiek808
[Usunięty]

Wysłany: 19 Grudzień 2012, 20:12   

- Jak smakuje ogolona cipka?
- Jak lizak.
- A jak smakuje nieogolona cipka?
- Jak lizak spod szafy.





Rozmowa właścicieli dwóch VAG-ów:
"...a jak do BGK wsadzisz turbo z ATK, i wtryski z ARW, to przy chłodnicy z BKL objedziesz AWT??"
:D :D :D :D
 
 
Hex 
ABLC4


Posiadane auto: ESCOS / FRS
Imię: Hex
Wiek: 36
Dołączył: 25 Lut 2012
Posty: 1665
Skąd: Gdańsk
Piwa: 115/70
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 22:19   

Kilka wrzut których nie znałem :d Ten o VAGowcach dobry w chu :)
_________________
Ford gówno wort
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
szary 
Ordynator OIOM


Imię: Piotr
Wiek: 36
Dołączył: 23 Lut 2012
Posty: 3297
Skąd: Starachowice
Piwa: 111/83
Wysłany: 5 Styczeń 2013, 17:13   

Pewien milioner znudzony życiem postanowił sobie zorganizować nową rozrywkę i wymyślił zadanie. Zaprosił do siebie znajomych, przyjaciół, sąsiadów, zebrał ich koło basenu do którego wcześniej wpuścił rekina i tak rzecze:
-Kto odważy się przepłynąć basen i wyjść z niego cało-dostanie 100 tys.dolarów.
Cisza.
Reakcją milionera była nowa oferta.
-Kto odważy się przepłynąć- dostanie milion dolarów.
Cisza.
Milioner trochę zdesperowany postanowił postawić wszystko na jedną kartę i rzecze:
-Do tego miliona dokładam jeszcze kurwę!
Nagle zamieszanie, plusk, ktoś skoczył do basenu i rozpaczliwie płynie do brzegu, już prawie rekin go dopadł, ale jakimś cudem śmiałek wyszedł z basenu. Od razu podbiegł do niego milioner z tłumem gapiów i mówi:
-Gratuluję, jestem pod wrażeniem, jak pan to zrobił?
-Gdzie ta kurwa.....
-Ależ, spokojnie, zaraz pan otrzyma milion dolarów i obiecaną kur.wę
-Gdzie ta kurwa....? - pyta jeszcze bardziej zdenerwowany...
-Jedną chwileczkę, tu jest czek, a za moment dotrze kurwa, proszę się nie denerwować.
-Gdzie ta kurwa co mnie popchnęła?!?!?!
_________________
* Fiat 126p - 1989
* Opel Astra F HB 5D 1.4 8V - 1993
* Opel Astra F HB 3D 1.4 8V - 1995
* Fiat Brava 1.4 12V - 1997
* Ford Mondeo mk3 2.0 16V TDDi - 2002
* Opel Zafira A 1.8 16V - 2003
* VW Golf Mk3 1.8 8V - 1996
>> Seat Alhambra 1.9 TDi - 2001
>> Skoda Octavia 1.9 TDi - 2004
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Mateklobez 


Posiadane auto: Cytrynka
Imię: Mateusz
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2011
Posty: 4192
Skąd: Łobez / Rees
Piwa: 139/184
Wysłany: 7 Styczeń 2013, 23:31   

Wprawdzie to nie dowcip, ale fajnie i lekko napisany artykuł, który trafnie wyjaśnia, dlaczego my jeździmy starszymi autami ;)
http://www.zlomnik.pl/ind...nialy-samochod/
Cytat:
Żeby uruchomić silnik, muszę nacisnąć hamulec lub sprzęgło i dopiero wtedy wcisnąć guzik. Jeśli samochód ma automat i jest on w pozycji P, mam pytanie laika – po jaką cholerę mam trzymać ten hamulec?

Cytat:
Jeszcze bardziej przerażające rozwiązanie stosuje BMW we wszystkich modelach od F10 wzwyż. Jeśli samochód ma automatyczną skrzynię biegów, po otwarciu drzwi nie da się nim manewrować – system sam przerzuca w tryb neutralny. NO DO CHURWY I KUJA! Rozumiem że nie powinno dać się jechać 120 km/h z otwartymi drzwiami, ale dlaczego nie można jechać do 10 km/h, bando krzyżackich złoczyńców?

Cytat:
W aucie gaźnikowym naciskam gaz i silnik wchodzi na obroty. W nowoczesnym, superekologicznym pojeździe na te obroty trzeba poczekać i to sporo. Czasem mam wrażenie, że tam pod maską siedzi taki typ z ołóweczkiem i liczy: „jeżeli odczyt z przepływomierza to 3,3 V, TPS to 50%, prędkość obrotowa 2348, a temperatura 22′C, to dawka paliwa będzie… czekaj… tu dwa, razy siedem, pięć w pamięci, czyli dwadzieścia cztery… plus dwanaście… razy… eee… DOBRA, SIEDEMNAŚCIE KOMA CZTERY! POLEWAJCIE, WTRYSKIWACZE!"

Cytat:
Ustawianie nawigacji czy radia też urasta do konieczności przeczytania 500-stronicowej instrukcji, której średnia grubość rośnie z roku na rok o 20%, więc według moich obliczeń, do nowych samochodów na rok modelowy 2018 będzie dodawany regał na książki BILLY z Ikei wypełniony instrukcją, tom od 1 do 28, ewentualnie będzie można dopłacić za iPada 8, na którym cała ta wiedza będzie składowana i bez każdorazowego zaznaczenia okienka „zapoznałem się z warunkami instrukcji i gwarancji i w pełni je akceptuję, świadom że żadne moje działania nie mogą być podstawą do pociągnięcia firmy Volkswagen Audi Group do odpowiedzialności” nie będzie można uruchomić pojazdu

:lol: :lol: :lol:
_________________
*Escort Turnier Ghia 1.8 TD 1999
*E-klasa Avantgarde 2.2 D 1998
*Cordoba Vario GT 1.9 TDi AFN 1999
*Laguna GrandTour 3.0 V6 Initiale Paris 2001
>>C4 Picasso 2.0 16V 2007
>>Escort MK7 htb 1996
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mateklobez 


Posiadane auto: Cytrynka
Imię: Mateusz
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2011
Posty: 4192
Skąd: Łobez / Rees
Piwa: 139/184
Wysłany: 8 Styczeń 2013, 00:00   

Szukałem tekstów o Cordobie ;) Znalazłem jedynie porównanie bliźniaczego Polo Classic z innymi "klasykami". Polecam przeczytać :lol:
_________________
*Escort Turnier Ghia 1.8 TD 1999
*E-klasa Avantgarde 2.2 D 1998
*Cordoba Vario GT 1.9 TDi AFN 1999
*Laguna GrandTour 3.0 V6 Initiale Paris 2001
>>C4 Picasso 2.0 16V 2007
>>Escort MK7 htb 1996
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
yanek 
XR3i POWER


Posiadane auto: Escort MK VII Cabrio XR3i
Imię: Yanek
Wiek: 40
Dołączył: 08 Sty 2013
Posty: 193
Skąd: UĆ
Otrzymał 2 piw(a)
Wysłany: 8 Styczeń 2013, 20:02   

Zapraszam na daleką podróż.
Popłyniemy z Panem Tadeuszem Absolutnie
Luksusową łódką Bols, z Wyborowym kapitanem
Smirnoffem do Soplicowa w Lodowej Finlandii na zjazd
Absolwentów.
Są chętni :d :d :d
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Czesiek
[Usunięty]

Wysłany: 8 Styczeń 2013, 21:11   

Kowalski był producentem gwoździ.
Poszedł do agencji reklamowej, aby ta zrobiła mu reklamę.
Po tygodniu miał się zgłosić co też uczynił.
Przychodzi i puszczają mu projekcję.
Golgota, na krzyżu Jezus, a obok niego napis:
"Gwoździe Kowalskiego przebiją wszystko".
Kowalski obrażony mówi:
- Panowie, to nie może tak być. Zróbcie coś innego.
Zgodzili się i kazali przyjść za tydzień.
Po tygodniu Kowalski znowu pojawia się w agencji, a tam:
Golgota, Jezus przybity do krzyża i napis:
"Gwoździe Kowalskiego utrzymają wszystko".
No to Kowalski się zdenerwował i z oburzeniem krzyczy:
- Paniewie, ja jestem człowiek religijny i w mojej reklamie nie może być Jezusa. Koniec i kropka.
Zgodzili się i kazali przyjść za tydzień.
Po tygodniu Kowalski pojawia się i po raz 3 puszczają mu reklamę:
Golgota, pusty krzyż i napis:
"Gdyby użyli gwoździ Kowalskiego to by nie uciekł"
:lol
 
 
Mateklobez 


Posiadane auto: Cytrynka
Imię: Mateusz
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2011
Posty: 4192
Skąd: Łobez / Rees
Piwa: 139/184
Wysłany: 13 Styczeń 2013, 19:01   

Cholera wie co sie stalo. Jakas zylka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymalo. Podczas "uniesienia" z Joasia, cos we mnie peklo, i pognalem przed siebie, slynnym juz tunelem, w strone swiatelka. Swiatelko jak swiatelko, biale i silne. Malutkie bylo, a ja gnalem jak oszalaly. Szybciej niz Polonezem Siwego...

Nie wiem ile czasu minelo, gdy swiatelko zaczelo sie powiekszac, a gdy bylo juz rozpoznawalne okazalo sie, ze to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczylem mase ludzi (ludzi?) stojacych w kolejkach do jakis recepcji, czy cos takiego. Ustawiono mnie w rzadku krótszym za przemila grupka okolo 70 staruszków. Jak sie okazalo pózniej, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem siedzial gruby facet ze zlotymi lokami, Cherubin, kurwa jego mac. Gdy nadeszla moja kolej spytal:
- Nazwisko ?
- C., Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokladniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryza umierac przyjezdzacie ? A potem burdel w papierach...

Zimny pot mnie oblal. Wiec jednak kurwa umarlem. To nie sen. Zrobilem sobie szybciutenki rachunek sumienia w mysli. Ja pierdole, dozywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobilem najzalosniejsza mine, na jaka mnie bylo stac i cicho spytalem:
- Pieklo ?
- Dupa tam, nie pieklo. Nie ma Piekla, jest tylko Niebo. Pieklo jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy sie komus podoba, czy nie to juz jego sprawa. Udacie sie teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skieruja do sektora Krakowskiego. No szczesc Boze!

Obrócilem sie na piecie i ide do owego korytarza. Zatrzymal mnie krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróccie tu na sekundke. Zapomnialem wam wydac Aureole i skrzydla. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydla dopinac. Aureoli nie zgubcie, bo nastepna wam bedzie za wiek wydawana. No, zegnam. Dlugo sie ze skrzydlami meczylem. Krzywo lezaly. Aureola w miare sie prosto kolysala nad bania. Rozgladalem sie dookola. Od zajebania dusz. Kolo mnie grupka Niemieckich dusz tez sobie nie mogla poradzic ze Skrzydlami. Kleli jak fiks. Polazlem w swoja strone do korytarza Polskiego, po drodze mijalem korytarze Wloskie, Francuskie, Niemieckie. Zaczalem zalowac, ze do Francuzów mnie nie przydzielono, duzo fajnych laseczek. Zobaczylem w koncu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedza goscie na poboczu, cmiki jaraja. Zaraz tez podszedlem do jednego, poczestowal. Okazalo sie, ze to góral z Zywca, zamarzl po pijaku w lesie. Przyszedl tu przed godzinka. A cmiki rozdaje Sw. Piotr Polski, przed brama. Wpuszcza nas do srodka za kilka godzin, bo jakas inspekcja w srodku czy cos. Zebrala nas sie juz spora grupka, stalismy, siedzieli, i gwarzylismy jak tu który trafil. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedzialem, ze zaciupcialem sie na smierc. Ladny obciach... Bylo dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatluczony przez zone, czterech z wypadku pod Jaslem, piatka topielców z Sopotu. Niezla ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazalo sie, ze mozna prosic tu w ADMINISTRACJI o zmiane wieku. Np. jak ktos wykitowal majac 90 lat, to tu moze miec 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwac, których tu wiecej niz na ziemi. Góralowi cmiki sie skonczyly, wiec teraz ja poszedlem do Piotra po szlugi. Stal tam pod brama. Maly chudy, taki wyplosz. Kleplem go w lopatke i mówie.
- Dziadzius, kopsnij paczuszke, bo nam sie jarac chce.
Ten wyciagnal ramke HEAVENFIELDÓW i dorzucil zapalki. Usmiechnal sie, pokazujac zólte od tytoniu zeby. Wrócilem do moich nowych znajomych i zapalilismy po calym.
- Kurwa, piwka bym sie napil - powiedzial Góral, okazalo sie, ze piwko nam dadza, ale dopiero w srodku. Bo tu nie wolno.
Przyszly jakies dziewczyny i zaczely nam skrzydla poprawiac. U mnie bylo w sumie ok, a u Górala ledwie sie trzymaly. Aureola mi blyszczala jak psie jaja, tylko nie moglem sie przyzwyczaic do tej sukienki, w której mialem lazic. Kieszenie sa to lapy jest gdzie wsadzic, ale taka dluga, plata sie miedzy nogami.

Otworzyli w koncu brame. Zaczelismy sie przepychac z Góralem jak najblizej wejscia, zeby nas nie rozdzielili. Widac swój chlop, bo przypadlismy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, pietro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Mialem byc sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarlego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. Chujowo, Gienek (ten Góral) poszedl do Blockhausu ZYWIEC, to kilka godzin na piechotke od mojego. Obiecalem mu, ze sie odwiedzimy za jakis czas. Potem poszedlem do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydac posciel, zapasowe suknie i Skrzydla Galowe, na Swieta i specjalne okazje. Kurwa, jak w wojsku... magazynierem byl Zyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Plaszowie w 1942. Ledwie mi wydal posciel juz zaczal kombinowac, ze zalatwic u niego moge wszystko. Aureole jak zgubie, lub przepije, skrzydla, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinuja. Z tobolem pojechalem winda na moje pietro, duzo wiary tu lazi. Niektórzy maja skrzydla poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dosc dlugo szukalem mojego skrzydla C i pokoju. Dobrze, ze byly tzw. szybkie chodniki, bo lazilbym chyba cala wiecznosc. Marian E. okazal sie szczuplym facetem z wasami i lysa pala. Usciskal mnie jak starego znajomego i wyciagnal z lodówki dwa piwka. Wpierw rozlozylem swoje klamoty. Posciel na kojo, skrzydla i suknie do szafy. Skrzydla odpialem, bo przeszkadzaly i chwycilem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczal mnie wtajemniczac w zycie Niebianskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym sie nie przejmujesz, glodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy lataja. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo juz nie zyjesz. Zajebiscie jest. Raz do roku tylko sie wszyscy spotykaja, bo Glówny przemawia i troche to trwa, zanim we wszystkich jezykach nie poblogoslawi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracowac? Idziesz do roboty, chcesz lezec i chlac caly dzien? Lezysz i chlejesz caly dzien. Panienki leca na chlopów, zwlaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu sie sypia jak choinka po 3 królach. Trzeba na pedalów uwazac, bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja sie nacialem kilka razy, Podnosze suknie a tu fujara, wystrzelalem po mordzie, skrzydla polamalem i wyjebalem z pokoju. Takie to skurwiele przebierancy. Jak chcesz sie opic to co 100 pieter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stól. My mamy blisko, bo schodami mozesz przeskoczyc pietro do góry, i na wprost schodów masz knajpe. Mordownia straszna, leja sie czesto. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tego. Chopin kuflem zarobil od górali, a pijanemu Wyspianskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uwazac, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz. W kazda niedziele sa organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Wlochy, najlepsze panienki, leca na Slowian jak cholera. AIDS nie zlapiesz, wiec stukasz na calego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu tez maja Hamas i Hezbollah, zlapia Cie i skrzydla z aureola zajebia, a wtedy raport. Duzo znanych umarlaków mozesz w podrózach poznac, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszyl sie Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechalo 30 milionów go ogladac, pecha mial jak poszedl do knajpy bodajze 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecwelila. Afera byla na pól Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodzily. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wolaja. Potem w 1977, przyszedl Presley, to fani korytarz Amerykanski zablokowali. Kilkaset milionów po autograf polecialo, pojebani. Tu jest tak, ze mozesz spotkac kogos komu zycie uprzykrzyles na Ziemi, rewanzyk gotowy. Ja zostalem w 37 powieszony za zabójstwo zony. Znalazla sobie jakiegos gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebal. Nowiuskie skrzydla mi polamal. Nie podalem go do raportu, zal mi chlopa. Z taka kurwa mieszka, ze RAJ to dla niego pieklo musi byc. Sasiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi sie do knajpy chodzic, bo na niego poluja. Juz 200 lat na niego sie sadza, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. Wszyscy do raportu poszli. Znanych w Naszym Niebie jest tez masa, Królowie mieszkaja na nizszych pietrach, ale nie warto tam lazic. Czasami mozesz ich w knajpach na 200, i 300 pietrze spotkac. Dzikusy. Zwlaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa sie do nikogo. Rozrywek tez mamy pelno, w TV leca wszystkie kanaly ziemskie, nawet te XXX. W wypozyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakrecono. Sport tez jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata sa Mistrzostwa Nieba w pilce noznej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 58. Potem w wypadku zginela ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88 piorun zabil na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potega niebianska. Polacy tez graja dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkad doszedl Deyna to cwiercfinaly mamy na kazdej imprezie. Mecz z Anglia ogladaly 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami cale niebo. Przegralismy w karnych, Reyman bramki nie strzelil. Zarcie nam daja o kazdej porze. Otwierasz lodówke i zawsze jest pelna. Kible czysciutkie, prysznice tez. Przyzwyczaisz sie. No, ja ide na karty do sektora D. Wróce wieczorem, drzwi sie nie zamyka.
Marian polazl, a ja zaczalem myslec. Myslenie nie bylo moja najmocniejsza strona, wiec poszedlem sie zalatwic. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra sie ze skrzydlami !!! Odpialem je w cholere i postawilem obok. Gdy spuszczalem wode, zdarzylo sie nieszczescie, schylilem sie zeby zobaczyc czy czysto zostawilem, i aureola mi do klopa wpadla.
-Kurwa mac !
Poszedlem po jakis przyrzad do wylowienia, znalazlem wieszak od sukien i po chwili juz suszylem aureole w reczniku Mariana. Co tu robic? Ide sie rozgladnac, po sektorze Krakowskim, skocze do knajpy, moze jakies laseczki beda. Czas sie przyzwyczajac. Moze niedlugo Joasia ze smutku za mna wykituje i dolaczy? Fajnie by bylo.
Zapisalem sobie na kartce nr pokoju, zeby sie nie zgubic i polazlem schodami do knajpy. Dlugo lazlem, co chwila spotykalem zawianych aniolów - znak, ze dobrze ide. Wreszcie mym oczom ukazala sie knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkosci Maracany, stoliki 4 -osobowe, bar caly ze zlota. Przyspieszylem kroku, wyminalem grupke najebanych w trupa aniolów spiewajacych:
- NIECH ZYJE NAM REZERWA !!!!
I juz bylem przed lada. Barmanem byl Ogromny Aniol z wielkimi wasami. Poprosilem o sete i piwo, do zarcia wzialem tatara i ogóreczki. Poszukalem wzrokiem miejsca, z którego móglbym obserwowac sale i siadlem przy stoliku oznaczonym nr 210. Kolo mnie toczyla sie zazarta klótnia miedzy kilkoma aniolami:
- Ty dupa jestes nie Janosik !
- Ja nie jestem Janosik?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi pralem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulales...
Tak to okazalo sie, ze Janosik faktycznie zyl. Po piwku lac mi sie zachcialo, wiec poszedlem do klopa. Pod drzwiami spal jakis siwy Aniol, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Koplem go w biodro i mówie:
- Dziadzius, wstawaj bo Ci bachora podrzuca
Mruknal cos i obrócil sie na drugi bok. Twarz jakas znajoma. Ale nie kojarzylem skad go moge znac. W kiblu wszystkie sciany zapisane, nad moim pisuarem widnial napis: PONIATOWSKI PEDAL, POLSKE SPRZEDAL. Nizej bylo: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisalem: III LIGA - A.D. 2001.

Jak wrócilem do stolika to Janosik juz spal na stole, a jego kompan wylatywal wlasnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydla. Powiedzialem barmanowi, ze jakis dziadzius spi pod kiblem, mozna by go przeniesc, bo drzwi tarasuje. Barman machnal reka:
- To Bierut, pije juz tak od 20 lat jak go zona z Sobieskim zostawila. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wzialem jeszcze raz to samo i ogladalem aniolów. Przewaznie mlode chlopaki, skrzydla u niektórych zólte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok zalozone, kufle w lapach i dyskutuja o czyms. Zastanawialem sie, czy swoich tu w Niebie nie poszukac, ale zdecydowalem, ze jeszcze nie czas. Moze pózniej. W drodze do pokoju wyrwalem fajna anielice, Marzena. Zmarla w dwa lata temu na raka. Sliczna dziewucha, umówilismy sie na wieczór w knajpie. Mi sie spac chcialo, tyle emocji....

Obudzilo mnie szarpanie i krzyk bladego jak przescieradlo Mariana:
- Wstawaj, cos ty narobil!! Wstawaj... chlopie cos ty wykrecil?!
Nie wiedzialem o co mu chodzi. Okazalo sie, ze szuka mnie od godziny cala straz Niebianska. Maja mnie doprowadzic do Glównego.... Przerazilem sie. Kurwa, za co? Za kopniecie Bieruta ? A moze za wyrwanie jakiejs szychy niebianskiej ? Nie wiedzialem czy spieprzac do innego Nieba, czy poddac sie. Po chwili bylo za pózno, bo kilku blondynów wpadlo do pokoju i pod rece mnie wyprowadzili. Cala droge nic nie mówili, wszystkie Anioly sie za nami ogladaly i cos szeptaly. Pewnie mysleli, ze do Raportu ide.

Po kilku godzinach jazdy (jechalismy jakims lazikiem) dotarlismy pod drzwi z napisem: DYREKCJA - GLÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do srodka. Za biurkiem siedzial maly chlop, z bokserskim nosem i grzywka ulizana na lewy bok. Nad lbem mu hulala purpurowa aureola. A skrzydla mial blekitne. Ladnie to kolorystycznie wygladalo. Wskazal mi fotel, usmiechnal sie i poczestowal cmikiem. Potem tak patrzyl na mnie i powiedzial do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzic straznika Rafala W.
Wlazl mlody, przestraszony aniol. Nerwowo ugniatal palce i przestepowal z nogi na noge.
- No co tam, strazniku Rafale.. Popilo sie na sluzbie?! Co?!! - zagrzmial Glówny.
- Ale.. ja...
- Jakie, kurwa mac, JA... Jakie ja ? Opiliscie sie i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chlopak mial jeszcze dlugo zyc, a wy mu taki kawal wycinacie. Pokoje zescie pomylili. Ryszard mial zyc, a obok w pokoju juz tydzien staruszek na gruzlice umieral. I dalej umiera. Zdegraduje was!!! - grzmial dalej Glówny.
Ja sobie cmika jaralem i zaczalem co nieco kapowac. Rafal sie opil i pomylilo mu sie. Moze mnie cofna na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzyl na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnac, chyba, ze chce pan zostac...
Kurna, nie wiedzialem. Zostawac, czy isc na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanascie lat moze chlopaki z osiedla
dolacza, Polska gra w cwiercfinalach, laski sa swietne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chlopaki ze spirytusem, Polska w finalach, Legia mistrzem, Wisla z kazdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafie z powrotem, wiec nic nie trace.
Glówny odetchnal z ulga. Musieliby dziadka uzdrawiac, zeby przezyl moje zycie, a plan cudów juz wykonali na ten rok. Pozegnalem sie z Glównym, Rafalowi dalem w pysk, wzialem paczke szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczyl to mu szczena opadla. Anioly na mnie z zazdroscia patrzyly, jak mnie wrzucaja do tunelu, z którego wylatuja co chwila kolejne dusze.

Blyslo, huklo, jeblo i znalazlem sie znów w mym ciele. Spocony, ciezko oddychajac lezalem na Joasi. Tak samo spoconej i ciezko oddychajacej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaka mialam jazde...
- Oooo, a jaka ja....
_________________
*Escort Turnier Ghia 1.8 TD 1999
*E-klasa Avantgarde 2.2 D 1998
*Cordoba Vario GT 1.9 TDi AFN 1999
*Laguna GrandTour 3.0 V6 Initiale Paris 2001
>>C4 Picasso 2.0 16V 2007
>>Escort MK7 htb 1996
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Czesiek
[Usunięty]

Wysłany: 14 Styczeń 2013, 20:21   

Mateklobez, kurwa dlugie ale warto przeczytać :D

czesio,miałeś w łóżku leżeć a ty fruwasz przy kompie
 
 
Mateklobez 


Posiadane auto: Cytrynka
Imię: Mateusz
Wiek: 32
Dołączył: 25 Lis 2011
Posty: 4192
Skąd: Łobez / Rees
Piwa: 139/184
Wysłany: 20 Styczeń 2013, 20:23   

15 lipca 1410 roku. Wstaje świt. W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa. Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich.
- Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze stron. Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana zostanie za zwycięską w całej bitwie.
Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy.
- Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o wygraną bitwę ?
- No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady. Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... Po prostu nie dam rady.
Król udał się więc do kolejnego rycerza:
- Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę ?
- Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....
Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu:
- Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygraną bitwę ?
- Królu złoty, nie dam rady. Była imprezka ...
- Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam był ?
- No chyba wszyscy...
- Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem...
Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw król.
- Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę. Czy ktoś z was jest w stanie stanąć do niego?
Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali. Nikt nie chce... Nagle słychać:
- Ja! Ja! Ja chcę!!! Ja pójdę!!!
Rozglądają się i widzą - stary dziad z brodą do pasa, ubrany w jakiś taki jutowy worek, łachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego ????
No i nikogo innego nie było. Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dał rady dźwignąć więc ciągnie go za sobą .... Patrzą Polacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła zakuty cały w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz. Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą:
- Dziaaaadeeeeek!!! W nooooogiiiiii!!! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii!!!
Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka który w ogóle nie zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu. Nic nie widać tylko jakieś takie jęki słychać. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy a tam koń bez nóg, krzyżak bez nóg, a dziadek stoi i trzęsące się ręka trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi:
- Masz szczęście chuju, że krzyczeli "w nogi", bo bym ci łeb upierdolił!!!
_________________
*Escort Turnier Ghia 1.8 TD 1999
*E-klasa Avantgarde 2.2 D 1998
*Cordoba Vario GT 1.9 TDi AFN 1999
*Laguna GrandTour 3.0 V6 Initiale Paris 2001
>>C4 Picasso 2.0 16V 2007
>>Escort MK7 htb 1996
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Jamszoł 
sq3bkp


Posiadane auto: Czarna Pantera
Imię: Jureczek
Dołączył: 09 Sty 2013
Posty: 3802
Skąd: Najstarsze miasto w Polsce
Piwa: 82/64
Wysłany: 10 Luty 2013, 23:25   

Posiadam.
Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.
Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.
Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.
Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.
Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał- a wtedy wiadomo- wąż.
Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest kurwa za duży- żeby przejść tym syfonem.
Ale słyszę tylko pizdut- oż kurwa no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. Kurwa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot kurwa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę kurwa na dół do piwnicy- choć może powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.
Ale chuj – najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest kurwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to chuj przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kurwa głąb zamiast przyjść do mnie to kurwa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.
No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni chuja- uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire- ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I bieg do piwnicy.
Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.
Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chuj i kota też nie słychać już.
Ja pierdolę. Kurwa gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.
Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło.
Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Kurwa mam w aucie, chujowa ale może starczy.Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpierdolił bo na ulicy ciemno.Sąsiad kurwa- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz chuj złamany stoi i się dopytuje.Co mam mu kurwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?Idźżesz w chuj pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.Kurwa drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- kurwa ludzie to są barany.Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chuja to go musi wygonić albo utopić.Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą.Kurwa mać- urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w chuj- jak się to gdzieś przytka to będę miał przejebane.Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel.
Wchodzę- a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on kurwa wyszedł- którędy? Ano kurwa wziernikiem w piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja kurwa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Kurwa mać. Przynajmniej kuleje.Straty- zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy- poszedł w chuj, latarka- w chuj, pogrzebacz w chuj.
Afera na ulicy jak chuj
_________________




Boże - spraw , żeby mi sie chciało - tak jak mi się nie chce
START E-P 28:08:2012_16:30
http://www.polskajazda.pl/Profil/1679
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Jamszoł 
sq3bkp


Posiadane auto: Czarna Pantera
Imię: Jureczek
Dołączył: 09 Sty 2013
Posty: 3802
Skąd: Najstarsze miasto w Polsce
Piwa: 82/64
Wysłany: 10 Luty 2013, 23:45   

...Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy!
Muszę odreagować. Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to chuj!
Jebany dr Oetker! No co mnie kurwa podkusiło, żeby kupić
budyń z tej zajebanej firmy? Siedziałem sobie w domu, czytałem to
i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już
tego gówna nie jadłem. No i się wziąłem ubrałem, pobiegłem do sklepu.
- Poproszę budyń.
- Proszę.
- Dziękuję.
Szybki powrót do domu. Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla. Zrobiłem jak kazali. I co? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść.
Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się
nową recepturą? Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ścierwa, które weszło do nas po '89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami! I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak kurwa można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba
oblizać? Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one
przeszkadzały? I mleko w butelkach i śmietana, które kwaśniały bo były prawdziwe!
A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest "świeże"
Co to kurwa za mleko? A dzieci myślą, że to mleczarnia mleko daje a krowa
jest fioletowa. A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania
w dupę się z nich robiło!... A gumki się z szelek wyciągało. Gdzie teraz takie szelki?
Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach
zachowujących świeżość przez pięćset lat? Ja chce wafelków w sreberkach! I nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie
cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie!? No pytam sie, no! Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli
szczęśliwi, a jak rzucili Cassate to ustawiała się kolejka na pół kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, kurwa, nie tak jak w
waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym
masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O
margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka chujowa,
chyba Palma się nazywała. Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z
rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłem pragnienie, a mordę
przez pięć godzin miałem czerwoną. I jej młodszą siostrę - oranżadkę w
proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, Bo służyła do
wyjadania oblizanym palcem. Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już
nie robi się takich dobrych jak kiedyś...
W telewizji były dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto
kanałów i też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak
przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cię szefem nazywali. Fast foodów
też nie było i każdy żywił się w drewnianych budach i żarliśmy z
aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie
było bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy ameryki to
żywiliśmy się zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi
na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda!
Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
Spierdalaj zasrana Ameryko.
A taką kurwa miałem ochotę na budyń...
_________________




Boże - spraw , żeby mi sie chciało - tak jak mi się nie chce
START E-P 28:08:2012_16:30
http://www.polskajazda.pl/Profil/1679
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Jaszczur 
1.8 tdci jest chujowe


Posiadane auto: Ford focus mk1
Imię: Marcin
Wiek: 40
Dołączył: 27 Lis 2011
Posty: 1694
Skąd: SD
Otrzymał 104 piw(a)
Wysłany: 11 Luty 2013, 08:28   

To w sumie jest smutne, bo... cholernie prawdziwe.
_________________
"Diesel jak każdy, musi puścić porządnego bąka żeby się cieszyć zdrowiem. "
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
przemo
[Usunięty]

Wysłany: 11 Luty 2013, 12:21   

Jaszczur napisał/a:
To w sumie jest smutne, bo... cholernie prawdziwe.

Racja.Pamiętam jeszcze te czasy kiedy szło się do spożywczego całą bandą i kupowało jeden "BURSZTYNEK".Każdy dostał po łyku i wszyscy byli szczęśliwi.Woda z saturatora z sokiem,albo bez i chmura pszczół wokoło.Eeeech...to se ne wrati ;( ;( ;(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group.
motospamerzy.pl by narloch.eu.

UP
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 13